We wnętrzu opatowskiej kolegiaty próżno dziś szukać romańskich śladów. Pod barokową szatą, która pokryła pierwotny układ wnętrza, zginęła klasyczna poprawność proporcji, budząca szacunek harmonia i atmosfera surowego monumentalizmu. Odeszła gdzieś zdyscyplinowana magia kubicznych brył.

Bezlitosny wobec baroku prof. Władysław Łuszczkiewicz radzi zapomnieć (...) o całem tem zagrodzeniu balasowem drewnianem w formach giętych planu zapełniającem ramiona krzyża i środek kościoła dla oddzielenia części kapłańskiej, zapomnieć o barokowych ołtarzach, wypełnieniu absyd (...), o polichromii zeszłowiecznej figuralnej - hałaśliwej i krzyczącej gwałtu w tej poważnej starożytnej świątyni (...), bo z tego wszystkiego balastu nie ma serce pociechy. Cieszy tylko nie wielki obrazek N. Panny z dzieciątkiem, włoskiej szkoły północnej XV stólecia, pomieszczony w ołtarzu będącym w starej absydzie, o którym zachowała się tradycya, że go przywiózł z Włoch i ofiarował sławny Krzysztof Szydłowiecki.

Rzetelność nakazuje jednak nie pomijać tak postponowanych elementów w dalszym opisie. Trudno bowiem odmówić urody wielu detalom. Z pewnością należą do nich ławki, chór muzyczny i organy, stalle kanonickie, oraz kaplica grobowa rodu Szydłowieckich i jeden z najcenniejszych zabytków polskiej sztuki odlewniczej, znany jako lament opatowski.


ŁAWKI

W nawie głównej oglądać możemy cztery rzędy pięknych późnobarokowych bogato rzeźbionych w dębinie ławek. Wykonano je w 1722 roku. Na bokach każdej widać roślinne ornamenty, a wśród nich dwa aniołki - żaden motyw nie występuje dwa razy w sposób identyczny.

Na równie bogato rzeźbionych przedpiersiach i zapleckach powtarza się motyw wici roślinnej i postaci aniołków, trzymają one jednak filakterie z łacińskimi napisami. Wśród ornamentów zwijanych i stylizowanych muszli, które tworzą kartusze, herby: Ziemi Sandomierskiej, Leliwa, Jastrzębiec (przy nich data 1722), Lubomirskich, Ostrogskich i Sanguszków.


STALLE KANONICKIE

W prezbiterium znajdują się stalle kanonickie - dębowe ławy z wysokimi oparciami zarezerwowane dla duchowieństwa. Wyrzeźbiono je w ok. 1730 roku, w manierze określanej jako styl regencji. Tę swobodną i lekką zapowiedź rokoko widać w ornamentyce bogato zdobionych przedpiersi, zaplecków i zwieńczeń.

W tym samym stylu utrzymany jest ołtarz główny kościoła z wizerunkiem jego patrona św. Marcina i sześć bocznych, ustawionych w obrębie transeptu.


CHÓR I ORGANY

Na zachodnim krańcu nawy głównej znajduje się drewniany, późnobarokowy (ok. roku 1730) chór muzyczny. Wsparty na czterech profilowanych słupach, z wygiętym, również bogato profilowanym i zdobionym przeźroczami parapetem, kryje podwójny prospekt organowy. Instrument wykonany został w 1746 roku przez organmistrza Wenzel Kiehla z Opawy. W ornamentacji powtarzają się girlandy kwiatów, motywy wici roślinnej i muszli. Anioły, które przysiadły na tej konstrukcji trzymają w rękach fanfary. Ponad ich głowami niezwykłej urody renesansowe freski, sygnowane przez Macieja z Kocka.

Podchórze przykryte zostało wczesnorenesansowym (z 1 poł. XVI wieku), pięknym kasetonowym stropem. Wśród profilowanych belek namalowano kwiatowe rozety i dodano iluzję złotych gałek. Nawiązują do polichromii na sklepieniu i wykonała je być może ta sama ręka.

Wejście na chór, niegdyś z północnej wieży, obecnie prowadzi krętymi żelaznymi schodami z zachodniego przęsła nawy północnej.


KAPLICA GROBOWA SZYDŁOWIECKICH

W lewym, północnym ramieniu transeptu, które kryje pustą teraz rodową kryptę, znajduje się cenny zespół renesansowych nagrobków: trojga dzieci kanclerza wielkiego koronnego Krzysztofa Szydłowieckiego i samego kanclerza. Trudno nie zgodzić się z Łuszczkiewiczem, że pomieszczony w ramieniu krzyża na ścianie północnej, traci wiele dla braku światła i nacisku, jaki nań wywiera tło z tem wrzaskliwem rubasznem malowaniem olbrzymich rozmiarów "odsieczy pod Wiedniem". Obecne ustawienie nie odpowiada układowi pierwotnemu, zmodyfikowanemu w XVIII wieku, kiedy to nagrobki, a nawet epitafia tasowano ze sobą dowolnie i przestawiano. O ich obecnym układzie zdecydował w 2007 roku dr Michał Wardzyński z Instytutu Historii Sztuki UW, specjalizujący się w sztuce epoki manieryzmu i baroku, a jego wskazówki wykonała Pracownia Konserwacji Dzieł Sztuki Małgorzaty i Pawła Osełków z Kielc. Każdy z czterech nagrobków został teraz wyeksponowany osobno.

Najwcześniejszy upamiętnia zmarłego w 1525 r. Ludwika Mikołaja, małego synka kanclerza, i z tego też roku pochodzi fundowany przez ojca nagrobek. Wykuty w czerwonym węgierskim marmurze, przedstawia śpiącą na prawym boku postać chłopca, z głową wspartą na poduszce. Tumba ułożona jest na wysokim, dwukondygnacyjnym cokole, którego niższa kondygnacja zawiera tablicę inskrypcyjną, a wyższa piękną płaskorzeźbę smoka z herbem rodu Szydłowieckich - Odrowąż.

Drugiego małego synka kanclerza - Zygmunta - upamiętnia odlewana płyta z 1527 roku. Przedstawia leżącą na poduszce postać niemowlęcia i kartusz z herbem Odrowąż. Sądząc po orientacji inskrypcji być może pierwotnie była wmurowana pionowo w ścianę, dziś otoczona bordiurą z czerwonego marmuru umieszczona jest w posadzce przed nagrobkiem starszej siostry - zmarłej w 1536 roku Anny.

Jej nagrobek fundowała matka, już po śmierci kanclerza, wykonany został również w węgierskim marmurze. Na lekko nachylonej płycie spoczywa postać młodej - 14 letniej - dziewczyny, niedoszłej małżonki księcia Mikołaja Radziwiłła zwanego Czarnym.

Kanclerz wielki koronny, kasztelan i starosta krakowski Krzysztof Szydłowiecki zmarł pod koniec grudnia 1532 roku i pochowany został w opatowskiej kolegiacie św. Marcina w marcu roku następnego. Nagrobek wystawił sobie jeszcze za życia. Ten, który oglądamy dziś, przekształcony ok. 1536 - 1541 roku przy udziale Jana Ciniego, zestawiono w obecnym układzie dopiero na początku XXI wieku. Złożony w sumie z trzech kondygnacji przedzielonych profilowanymi gzymsami, na których umieszczono odlane w mosiądzu elementy (pierwotnie sądzono, że płyty są z brązu, jednak wykluczyła to analiza wykonana na Wydziale Archeologii UJ). Najważniejszy z nich, to lekko nachylona, płaskorzeźbiona i grawerowana płyta nagrobna Krzysztofa. Kanclerz spoczywa w zbroi płytowej, z mieczem i proporcem herbowym w dłoniach, z hełmem ułożonym u stóp i ozdobionym pióropuszem. Głowę wspiera na poduszce. Wykonano ją przed 1532 rokiem, a autorstwo przypisuje się Bernardino di Zanobi de Gianotis, rzeźbiarzowi z Krakowa. Po obu stronach, w małych niszach widnieją postaci św. Krzysztofa i św. Zygmunta.

Pod płytą kanclerza, być może na miejscu pierwotnej tablicy inskrypcyjnej, umocowano niezgrabnie bankajzami słynny lament opatowski, długą grawerowaną i płaskorzeźbioną płytę ufundowaną ok. 1536 roku przez hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego, męża Zofii, najstarszej córki Szydłowieckiego. Przedstawia 41 osób, rozpaczających na wiadomość o śmierci kanclerza, wśród nich król Zygmunt Stary, hetman Jan Tarnowski i biskup Piotr Tomicki. Ludziom wtórują charty i sokoły. Z obu stron płyty dwa czworoboczne panoplia, na lewym data 1536.

Nagrobek wieńczą marmurowa płyta inskrypcyjna oraz postać Chrystusa Zmartwychwstałego, ujęte w spływy w kształcie smoków i aniołki z tarczami herbowymi, siedzące na stworzeniach identyfikowanych zwykle jako delfiny.


POLICHROMIE

Romańskie wnętrze kolegiaty przykryte było drewnianym stropem. W trakcie odbudowy, po spaleniu jej przez Tatarów w 1502 roku, nawę główną nakryto późnogotyckim sklepieniem sieciowym, z rozetowymi zwornikami, a pozostałe części - żaglastym z lunetami, w środkowym przęśle transeptu wspartym na gurtach. W ciągu XVI, XVII i XVIII wieku sklepienia i ściany kościoła pokryła polichromia. To ona dzisiaj nadaje kolegiacie specyficzny klimat.

Najcenniejsze malowidło znajduje się jednak nie w nawach, czy kaplicach, a w jednej z przybudówek, wznoszonych przez ponad trzy stulecia wzdłuż naw bocznych - w kapitularzu przy południowo-zachodnim rogu kościoła. Jeszcze w 1890 roku, to przebudowane i otwarte dziś dla zwiedzających pomieszczenie odkryło na ścianie północnej, schowaną pod kolejnymi warstwami tynku, gotycką polichromię przedstawiającą wielofigurową scenę ukrzyżowania Chrystusa, namalowaną w latach siedemdziesiątych XV wieku. Malowanie to klejowe, zajmuje całą szerokość niemal ściany 4 m. i pomieszczonem było poniżej sklepienia gotyckiego, którego ostrołukiem jest zamkniętem (a raczej przesłonięte - przyp. KL). Łatwo zrozumieć, że obraz należał do cyklu, może drogi krzyżowej, pomieszczonego na ścianach kaplicy i przenoszącego się do wnętrza kościoła, tak ocenił tłumną scenę Łuszczkiewicz. Na owym krzyżowo-żebrowym sklepieniu towarzyszą jej wizerunki papieża, kardynała i dwóch biskupów. Na tej samej ścianie, już ponad sklepieniem kapitularza odkryto też inne fragmenty średniowiecznych fresków, gorzej zachowane i praktycznie nieczytelne. Pozostałością po kaplicy są również odkryte tu XVI wieczne zacheuszki.
Jeszcze jeden gotycki wizerunek Ukrzyżowanego - krucyfiks z początku XV wieku, wiszący dotąd w dawnej kostnicy, został odrestaurowany i przeniesiony na południowo-zachodnie przęsło transeptu. W samej kostnicy odsłonięto fragment polichromii, wyeksponowano wątek romańskiego muru i XII wieczny portal. Jest tam teraz Kaplica Najświętszego Sakramentu.

Podczas prac konserwatorskich prowadzonych w roku 2003 w kapitularzu, odkryto pod posadzką, wykonaną z piaskowca i datowaną na 1554 rok płytę nagrobną scholastyka Piotra z Gliwic - budowniczego szkoły przykolegiackiej (której najbardziej znanym absolwentem był Adam Opatovius, doktor teologii, profesor i dziekan Akademii Krakowskiej).
Drugim, nie mniej zaskakującym odkryciem, było zidentyfikowanie nieco zapomnianego kamiennego nagrobka, zamurowanego w znacznej części grubą ścianą, oddzielającą południową kruchtę od kapitularza. Uważany był dotąd za pomnik najstarszej córki kanclerza Szydłowieckiego - zmarłej ok. 1556 roku Zofii, żony hetmana Jana Tarnowskiego herbu Leliwa, jako że tym właśnie herbem został ozdobiony. Jednak zburzenie ściany i odsłonięcie pozostałej części uszkodzonego monumentu, odkryło też zachowaną prawie w całości inskrypcję. Wynika z niej, że jest to opisywany przez Niesieckiego nagrobek, który Baltazar Sobek z Sulejowa starosta Solecki, w r. 1530 żonie swojej z domu Leliwa, (...) w opatowskim kościele wystawił. Sobkowie pieczętowali się Brochwiczem i taki kartusz był zapewne wykuty po drugiej stronie inskrypcji. Zaś żoną tą była Maryna, córka Jana Abrahama Ezofowicza herbu Leliwa, podskarbiego litewskiego. Skąd jej nagrobek w kolegiacie opatowskiej? Matka Baltazara Sobka była siostrą Krzysztofa Szydłowieckiego, a sam kanclerz zaaranżował małżeństwo swojego siostrzeńca z Maryną Ezofowiczówną.

Nowo wybudowane sklepienia pokryły wzmiankowane wcześniej niezwykłej urody renesansowe freski, sygnowane przez Macieja z Kocka (MATIAS DE COCZKO HOC PINXIT) i datowane na 1547 rok. Dziś odsłonięte jedynie nad chórem zachwycają finezją delikatnych roślinnych ornamentów i pastelowych barw. Na zwornikach obok namalowanych rozet kwiatowych - symbolika heraldyczna.

Najstarsze z barokowych malowideł (z pierwszej połowy XVIII wieku) znajdziemy w prezbiterium i transepcie. Ich bohaterem jest patron kolegiaty - św. Marcin z Tours - przedstawiają sceny z jego życia doczesnego i chwały w niebie. Jest również Matka Boska wśród aniołów. Swoje miejsce znaleźli też czterej ewangeliści i postaci alegoryczne.

Mniej udane są wielkie sceny batalistyczne, przedstawiające chwałę polskiego oręża w bitwach na Psim Polu, pod Grunwaldem i Odsiecz Wiednia, ale też ich zadaniem nie było zachwycanie artyzmem. Kolegiata opatowska pełniła w Królestwie Polskim bardzo ważną funkcję polityczną: to w niej odbywały się sejmiki Ziemi Sandomierskiej.

Pod koniec drugiej połowy XVIII wieku sklepienia i ściany wszystkich naw ozdobiono iluzjonistyczną polichromią. Cieszą oczy namalowane na gładkich powierzchniach marmury, bogato belkowane pilastry, kapitele filarów, w ościeżach i na podłuczach arkad kasetony i roślinne ornamenty. Na gzymsach ponad arkadami zasiadły symboliczne postaci, trzymające w rękach tarcze herbowe historycznych właścicieli dóbr opatowskich. Ponad nimi na sieciowym sklepieniu apostołowie, pulchne barokowe aniołki i girlandy kwiatów. W nawach bocznych podobne iluzjonistyczne podziały architektoniczne i dekoracja roślinna.

 

Fotografie i opracowanie: Katarzyna Lisowska; Copyright © 2003-2017